Zapytaj większość kierowników transportu, kto jest im teraz winien pieniądze, a szczera odpowiedź to pauza. Przybliżona kwota, jedno-dwa nazwiska i obietnica „sprawdzenia w arkuszu". Dokładny obraz — kto, ile, ile dni po terminie — leży w rozproszonych miejscach i wymaga realnego wysiłku, by go złożyć.
Ta mglistość jest kosztowna. Nie ścigniesz tego, czego nie widzisz, a pieniądze, o których zapomnisz się upomnieć, to pieniądze, które po cichu oddajesz.
Należności powinny być stanem, nie wyszukiwaniem
W zdrowej firmie „kto co jest winien" to nie raport, który budujesz; to fakt, na który spoglądasz. Każda wystawiona faktura niesie swój termin i status i zostaje w widoku — widocznie nieopłacona — aż pieniądze naprawdę wpłyną. Niczego nie trzeba pamiętać, bo nic nie zostało ukryte.
Druga połowa to uzgadnianie. Ręczne dopasowywanie wpływów do faktur to ta powolna, uważna praca, która pochłania popołudnie i i tak kilka pomija. Gdy wyciąg bankowy jest czytany względem twoich faktur automatycznie, opłacone oznaczają się same, a zostaje dokładnie — i tylko — to, co wciąż jest należne.
Co się zmienia
- Zawsze znasz swoją realną pozycję nierozliczoną, co do dnia.
- Przeterminowane faktury wypływają same, zamiast być pamiętane przez przypadek.
- Uzgadnianie przestaje być miesięcznym obowiązkiem i staje się faktem w tle.
- Ścigasz mniej i inkasujesz wcześniej.
Problemy z płynnością rzadko dotyczą wysokości długu; dotyczą niezobaczenia go na czas. Utrzymanie tego obrazu jasnym i aktualnym to ten rodzaj cichego porządku, dla którego zbudowana jest Nucra: należne jest zawsze na widoku, a opłacone samo się załatwia.